Edycja 2011

MISTRZOWIE KINA UDZIELAJĄ LEKCJI

Trzecia edycja ugruntowała pozycję Festiwalu na arenie najważniejszych wydarzeń artystycznych w Łodzi. W programie znalazł się kolejny interesujący punkt – Lekcje Kina z Mistrzami, na których można było się spotkać m.in. z laureatem Złotej Palmy i zdobywcą trzech Oscarów.

MISTRZOWIE KINA UDZIELAJĄ LEKCJI

„Kino cyrylicą pisane”, „Bałkany na Łodzi” i „Wielkie kino bez popcornu” to hasła, które królowały w mediach relacjonujących wydarzenia festiwalowe. Organizatorzy jak zwykle postawili na wielokulturowość spoza mainstreamu.  Serbia, Macedonia, Białoruś, Rosja i Polska na te trzy dni objęły wspólne panowanie nad ulicą Targową.

W piątek w myśl zapoczątkowanej w roku 2010 tradycji na dziedzińcu Szkoły Filmowej zabrzmiał wysublimowany jazz na najwyższym poziomie.  Za sprawą znakomitego kompozytora i pianisty Włodka Pawlika w towarzystwie trio jazzowego, muzyków Filharmonii Łódzkiej i magicznego solo trębacza Gary’ego Guthmana czas zatrzymał się w dźwiękach muzyki z „Rewersu”, „Wron”, „Wichrów Kołymy” czy „Pora umierać”.  Ten największy plenerowy projekt muzyczny Pawlika po raz pierwszy ujrzał światło dzienne właśnie na Targowej i, mimo że przygotowany dla wytrawnego słuchacza, spotkał się z jedną opinią: „GENIALNY!”.

Po muzycznie refleksyjnym piątku sobotnie przedpołudnie prawdziwą bombą rozpoczęło Dzień Bałkański. Próg szkoły po raz kolejny przekroczył wybitny serbski reżyser Emir Kusturica, inaugurując cykl otwartych spotkań z festiwalowymi gośćmi – „Lekcji Kina z Mistrzami”. Sala telewizyjna Filmówki wypełniła się po brzegi kiedy Mistrz opowiadał o niefortunnym spotkaniu z Fellinim, studiach w Pradze, małżeństwie z Mają Mandic i filmowych inspiracjach.
Kilka minut później miejsce Emira zajął nie mniej godny zainteresowania prelegent. Trzykrotny laureat Oscara, najlepszy hollywoodzki specjalista w dziedzinie inżynierii dźwięku David Macmillan przybliżył szczegóły swojej pracy na planach takich filmów jak „Speed – niebezpieczna prędkość”, „Apollo 13”, „Urodzeni mordercy”, „Ptasiek” czy  „Ed TV”.
Jeszcze przed wieczornymi koncertami, tuż przed europejską premierą serbskiego filmu „O Gringo” swój wykład wygłosił również jego reżyser – dziekan Wydziały Reżyserii uniwersytetu w Belgradzie Darko Bajic.

O ile sobotnie spotkania były bombą, to wieczorne koncerty śmiało można porównać do atomowej eksplozji. Mimo że siłę rażenia ograniczała przestrzeń parkingu przed Filmówką, to nikt się nie spodziewał, że obejmie ponad cztery tysiące osób. Nikt również nie pomyślał, że ów parking tyle zmieści.
Mało znana w Polsce serbska formacja Balkanika z jednym z najbardziej znanych w Serbii kompozytorów Sanją Ilicem na czele okazała się hitem sezonu. Dwadzieścia pięć osób skaczących po scenie w rytm bałkańskiego etno-folku w nowoczesnej aranżacji z użyciem instrumentów, które trudno nawet nazwać, porwały publikę do tego stopnia, że miesiąc później koncert ten ogłoszono „Wydarzeniem lipca” w plebiscycie Gazety Wyborczej „Łódź Sukcesu”. 
W mniejszym składzie, ale w równie wielkim stylu zakończył sobotę macedoński kompozytor Kiril Dzajkovski. Twórca muzyki filmowej i prekursor nurtu elektronicznego na Bałkanach w towarzystwie Serdzuk Orchestra i brytyjskiego MC Ras Tweeda zaprezentował się polskiej publiczności po raz pierwszy.

Festiwalowa sobota zrealizowana została we współpracy z Narodowym Centrum Kultury w ramach ciekawego, dwuetapowego projektu „Łódź na Bałkanach, Bałkany na Łodzi”. Jego druga odsłona miała miejsce w sierpniu w Belgradzie, gdzie na jednym z największych serbskich festiwali „Belgrade Beer Fest” zaprezentowali się artyści łódzkiej sceny rockowej.

W niedzielę Targowa była miejscem kolejnych ciekawych spotkań – o swojej pracy opowiedziała ulubiona trenerka aktorów Hollywood Kimberly Jenzten, a dziekan wydziału reżyserii Uniwersytetu Sztuk  w Skopje, również doskonały reżyser Antonio Mitrikeski, przybliżył słuchaczom kinematografię macedońską.

Tuż przed wieczornymi koncertami ogłoszono wyniki międzynarodowego konkursu studenckich etiud filmowych „Przed Debiutem”. Jury pod przewodnictwem Roberta Leszczyńskiego, w którym w tym roku zasiedli również David Macmillan, Kimberly Jentzen oraz dwójka gości spoza branży – wybitna specjalistka z obszaru public relations Joanna Delbar oraz światowej sławy designer Janusz Kaniewski, było tym razem jednogłośne. Nagroda główna – Złota Szafa – powędrowała do absolwenta łódzkiej Filmówki Grzegorza Jaroszuka za film „Opowieści z chłodni”.  Jeszcze w tym samym miesiącu opinię jury z Targowej podzielili specjaliści z Locarno Film Festival.
W roku 2011 po raz pierwszy swoją własną nagrodę przyznało również Jury Młodych Krytyków zaprzyjaźnionego festiwalu Kamera Akcja.

Muzycznie dzień trzeci należał do legendarnych zespołów bloku wschodniego – białoruskiego Lyapis Trubetskoy oraz jednego z najpopularniejszych muzyków Rosji – Siergieja Sznurowa, założyciela Leningradu, z jego nową grupą RUBL. Ska-support w postaci zwariowanej The Stylacji złożonej ze studentów Szkoły Filmowej znakomicie zapowiedział skręt sobotniego klimatu etno-electro w stronę lekkiego reggae, ska-punk i ostrego rocka w starym stylu, zaprezentowanego przez szalejącego z gitarą Sznurowa. I ten dzień został przyjęty z nie mniejszym entuzjazmem.

Dwa łódzkie kina – Muzeum Kinematografii oraz Kino Cytryna pokazały przegląd filmów zaproszonych gwiazd, kina bałkańskiego, rosyjskiego i polskiego. Wśród projekcji  znalazły się ciekawe premiery – „O Gringo” Darko Bajica i macedońska czarna komedia „Bal-Can-Can” Darko Mitrevskiego z muzyką Kirila Dzajkovskiego, która doczekała się powtórnych seansów. Widzowie „Wichrów Kołymy” i „Rewersu”, do których muzykę napisał Włodek Pawlik, mieli też okazję spotkać się z kompozytorem.

Podczas Festiwalu w Muzeum Kinematografii zaprezentowano również wystawę fotografii Dragana Teodorovica – Zeko, bliskiego współpracownika Emira Kusturicy, dokumentującą piętnaście lat współpracy muzycznej reżysera z zespołem The No Smoking Orchestra. 

Rok 2011 przyniósł Festiwalowi oficjalne partnerstwo Szkoły Filmowej, honorowy patronat Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Ambasadora Republiki Serbii , Prezydenta Miasta Łodzi oraz 12-tysięczną publikę przez trzy dni.

Pofestiwalową falę entuzjastycznych opinii gości, widzów i prasy zmąciło tylko jedno niezadowolone pytanie Anonimowego Internauty: „CZY TE KONCETY MUSZĄ BYĆ TAKIE GŁOŚNE??”. I, być może, jest w tym trochę racji – z powiewającej podczas koncertu Lyapisów flagi z napisem „WROCŁAW” wnioskujemy, że już nawet tam nas słychać ;-)