Wielki świat w domowym zaciszu


Nie ma jak to wielki świat… Piękne, pełne lśniących neonów miasta, luksusowe samochody, imponujące budynki, wspaniałe zabytki i znane na całym świecie muzea... A do tego piękne, olśniewające kobiety, przystojni mężczyźni – i co krok to jakaś gwiazda, znana ze szklanego bądź kinowego ekranu. Niestety – takie widoki większość z nas może podziwiać wyłącznie dzięki filmom, oglądanym w kinie lub domowym zaciszu. Gdyby choć człowiek mógł częściej do tego kina chodzić! Ale nie, bo albo czasu brak – wciąż tylko praca – dom, praca – dom, albo zwyczajnie brak wolnych środków na bankowym koncie, bo taka prozaiczna rzecz, jak pójście do kina, jednak trochę kosztuje. Wiadomo – do kina to najlepiej w większym gronie (żeby było potem z kim o filmie podyskutować) – no i obowiązkowo należy zaopatrzyć się w popcorn, colę czy inne przekąski...

A w ogóle to najfajniej mają ci, którzy trafiają na jakieś ogólnopolskie – lub choćby regionalne - przeglądy filmowe, których trochę się u nas organizuje. To już nieco inna bajka, trochę tego wielkiego świata już jest.. I choć może brak na nich czerwonego dywanu i światowych gwiazd, to klimat już jest inny, niż podczas zwykłego seansu w lokalnym kinie.

Bo tak w ogóle, to szczytem marzeń byłoby pojechać gdzieś poza Polskę (może do Cannes?), na jakiś naprawdę światowy festiwal! O, tam to by dopiero można było ponapawać się wielkim światem… W takim Cannes to można i oko zawiesić na jakiejś słynnej osobie, wysiadającej z gracją z luksusowego auta, stanąć na czerwonym dywanie (a co!) i podelektować się świetnymi filmami na naprawdę wielkim ekranie... Ho, ho.

Tymczasem – gdy się mieszka na końcu świata (czyli tam, gdzie diabeł mówi dobranoc), trudno o jakikolwiek festiwal filmowy, nawet najbardziej lokalny. Cóż zatem pozostaje? Nic innego, jak tylko użyć wyobraźni i we własnym, domowym zaciszu stworzyć klimat rodem z wielkiego świata: urządzić sobie filmowy wieczór premier, na który zaprosić można przyjaciół. Oto przepis na domowy wieczór filmowy – z akcentem na jego ‘światowy’ charakter:

a) weź na raty projektor (a co tam, najwyżej będziesz go spłacać przez kolejne 4 lata..)
b) podłącz go do komputera, na który uprzednio ściągniesz z sieci jakieś premiery filmowe,
c) rozwieś na ścianie wyprasowane prześcieradło – będzie robiło za ekran,
d) przygotuj popcorn, colę czy coś tam innego, a do tego…
e) …zaproś przyjaciół – najlepiej będzie, gdy przyjdą w wieczorowych kreacjach, wówczas światowy klimat murowany. ;)

Dla spotęgowania efektu ‘wielkiego świata’ możesz jeszcze pod ‘ekranem’ rozścielić czerwony dywan (koc też się nada), zabiletować imprezę (będzie na ratę za projektor) i pstrykać fotki wchodzącym do pokoju gościom (koniecznie oślepiaj ich fleszem, to przecież trendy).  

Wielki świat w twoim domu – da się zrobić, prawda? ;)