Muzyka naprawdę łagodzi obyczaje!


Głośno ostatnio zrobiło się o pewnym kultowym wśród młodych ludzi festiwalu. Że były zadymy i brud, że bijatyki, pijaństwo, draństwo i kradzieże. Że młodzi ludzie nie potrafią się bawić i że lepiej już takich imprez nie organizować, bo to siedlisko zła i zarazy.

O tym, że muzyka na tym festiwalu była naprawdę na wysokim poziomie, że oprócz pijaństwa, burd (pewnie się jakieś trafiły, jak to między ludźmi) i zakurzonych ciał było wiele innych, pozytywnych akcji, jakoś się nie słyszy. A jeśli już, to naprawdę okrojone do minimum. Czyli że prawda, jak zwykle, leży pośrodku.

Festiwal muzyczny. Trudno oczekiwać, by zebrani na nim ludzie siedzieli w bezruchu, poklaskując dystyngowanie każdemu występującemu po każdym utworze. No, chyba że mówimy o festiwalu muzyki sakralnej – tam to chyba nawet zbyt głośne i entuzjastyczne brawa nie są mile widziane.. ;)

Dystynkcji oraz powściągliwości trudno raczej spodziewać się po festiwalu, na którym króluje muzyka rockowa, przyprawiająca nogi słuchacza o mimowolne drgania. ;) To oczywiste, że podczas występów fantastycznych formacji ludzie szaleli, brudzili się (kurz zadeptanego pola trawy był wszędzie) i ogólnie mówiąc – dawali wyraz rozpierającej ich radości? A że co drugi napotkany ‘festiwalowicz’ miał w ręku piwo/szedł po nie/właśnie skończył je pić? Ot, wystarczy popatrzeć na poziom spożycia w Polsce piwa – codziennie, jak kraj długi i szeroki, w wielu polskich domach pije się piwo – i to wcale nie przy okazji świetnej zabawy z przyjaciółmi.

Festiwal. Nikt nikogo w czasie tych paru dni nie mordował, ludzie bawili się świetnie, działo się wiele fajnych, pozamuzycznych rzeczy. I ludzie, życzliwie do siebie nastawieni (czyli jednak ta muzyka łagodzi obyczaje ;) ) – naprawdę sobie pomagali. Festiwal – absolutne siedlisko zła i zarazy? Eeee, jasne, że nie. Jak się komu nie podoba, niech nie jeździ, a pójdzie posłuchać koncertu na trzy pary skrzypiec oraz jeden kontrabas. W końcu każdy z nas ma prawo słuchać innej muzyki – i inaczej ją przeżywać, nawet, jeśli miałaby to być entuzjastyczna kąpiel w błocie.

Sie ma! ;)